Ratownicy górscy interweniowali na czerwonym szlaku po tym, jak pogoda w wyższych partiach Karkonoszy gwałtownie się pogorszyła. Według przekazanych informacji najpierw pojawił się silny wiatr, a następnie ograniczona widoczność i wyraźny spadek temperatury, który dla części turystów okazał się dużym zaskoczeniem.
Pomocy potrzebowały dwie osoby, które zgłosiły problemy z dalszym poruszaniem się i wychłodzeniem. Na miejsce skierowano ratowników dyżurnych, którzy po dotarciu do turystów zdecydowali o ich sprowadzeniu w bezpieczniejsze miejsce. Akcja przebiegła sprawnie, ale po raz kolejny pokazała, że nawet wiosną warunki w górach potrafią zmienić się w bardzo krótkim czasie.
Służby przypominają, że przed wyjściem na szlak konieczne jest sprawdzenie komunikatów pogodowych i dostosowanie planu do warunków, a nie tylko do kalendarza. Kurtka przeciwwiatrowa, zapas ciepłej odzieży, naładowany telefon i podstawowy prowiant nadal pozostają wyposażeniem obowiązkowym również przy krótszych trasach.
Ratownicy apelują też, aby w przypadku pierwszych oznak osłabienia lub utraty orientacji nie czekać do momentu pełnego wyczerpania. Wcześniejsze zgłoszenie problemu zwiększa szanse na szybką i bezpieczną pomoc.
Dobrze, że zgłoszenie poszło szybko i ratownicy nie musieli szukać turystów po zmroku.
Komunikaty były publikowane od rana, więc trudno mówić o całkowitym zaskoczeniu. Trzeba po prostu lepiej przygotować się do wyjścia.
Na grani warunki potrafią zmienić się w pół godziny. Wystarczy krótki postój i człowiek zaczyna marznąć bardziej niż zakładał.
Dokładnie tak było w zeszłym tygodniu pod Szrenicą. W dolinie było ciepło, a wyżej nagle zrobił się lodowaty wiatr.
Ludzie nadal za często wychodzą w góry bez dodatkowej warstwy odzieży, bo patrzą tylko na pogodę w mieście.